Jestem już w domu, co nawiązuje do tematu notki. WRESZCIE.
Co więcej – dostałam wczoraj nowy komputer. WRESZCIE. Widzicie, jakie to wieloznczne tytuły notek ja potrafię wymyślać…
Z tym komputerem to było dziwnie. Mój kochany kuzynek przychodził do mnie ze trzy razy, żeby formatować mi mój idiotyczny stary komputer, który chodził nie szybciej niż rozdeptany robak. A końcu Wiktora (kuzyna, of course, nie robaka) szlag, delikatnie mówiąc, trafił. Z resztą mnie też. I tak następnego dnia Wik przyjechał z cudnym komputerkiem, a raczej jego częściami. Składał to chwilę, formatował, instalował, no i teraz to głupie pudło chodzi jak marzenie, mimo, iż stanowi dziwaczną składankę starego i nowego kompa. Żeby było weselej, to dostanę dziś nowy monitor, bo stary SYCZY i ucina obaz po bokach, więc muszę go przesuwać chcąc zobaczyć, która godzina. Pełnia szczęścia. No, może gdybym miała jeszcze lepszy internet od tej idiotostrady, która nawet przez Mozillę wpuszcza mi wkurzające reklamy. Ale dość o kompie, zresztą kogo to obchodzi…
Zmieniłam szblon, dla niespostrzgawczych. Hm… jest… sama nie wiem. Minusy rzucają się w oczy od razu – za szeroki i kolory głupio się rozmazały. Plusy – podoba mi się obrazek, czcionka, no i fakt, że jest to pierwszy szablon, który zrobiłam samodzielnie. Po prostu brawa dla mnie. No, nie jest źle. Przynajmniej wiem, od którego punktu zaczynać przy tworzeniu następnego szablonu, który niewątpliwie ukończę dość prędko, bo mi się nudzi. Ale póki co, ten ujdzie w tłoku, zgodzicie się? Muszę się zabrać za tego bloga także w innych aspektach, tzn. pousuwać linki, które już od dawna nie działają i tylko mnie denerwują zajmując niepotrzebnie miejsce oraz wkleić obrazki z fanlistingów, bo mnie wyrzucą na zbitą buzię. No.
Ogólnie… wakacje się kończą…
I co z tego, tak właściwie? Szczerze, moje najprawdziwsze wakacje skończyły się już w połowie lipca, po powrocie z tego cudownego kraju. Możliwe, że w przyszłym roku będzie organizowany wyjazd na TRZY tygodnie. Oh, baby, byłoby nieźle. Tylko ciekawe, jak z kasą. A, zdjęcia z Anglii. Ciągle nie ściągnęłam opraogramowania do skanera, ale kiedyś to zrobię i wkleję te foty, nie martwcie się.
I przepraszam, że nie komentuje ostatnio żadnych notek, ale jak wchodziłam na kompa, to zajmowałam się ratowaniem go, więc chyba sami rozumiecie. Postaram się to nadrobić.
Już nie będę przynudzać.
Aha, jeszcze nie. Wybaczcie mi. Coś a propos mojego ostatniego szablonu, który był kijowy, ok, przyznaje.
a)Od kiedy ja i Kaśka to wszyscy?
b)Co Ci to przeszkadza?
c)Kagaya nie może być twoja, bo to facet.
d)Przeklinaj u siebie na blogu.
e)”Psuć” się pisze przez „u”.
f)Buahahaha!
Pozdrawiam wszystkich i życzę udanych ucieczek ze szkoły.