Głupi temat, głupia notka. I taka nma szybko, jak odgrzewane jedzenie. Z mnóstwem literówek spowodowanych kijową klawiaturą.
Jestem w kafejce nad morzem. Cemy sa o wiele gorsze niż w Anglii (jak się miało mniej niż 19 lat, to było za darmo), płacę teraz 5 złotych za godzinę i już właściwie kończę. A na dodatek ciągle się coś zacina. Ale ja narzekam, no.
Zacznę tak- podoba się Wam mój szablon? Zmieniłam go w Krakowie, ale nie napisałam notki, bo chciałam, żeby wyszła jakaś fajna, ze zdjęciami z Anglii, na przykład, ale skaner siadł, mówiąc w skrócie. Może jak wrócę, to dodam coś sensownego.
Anglia… Ale tam było świetnie… Ja tam chyba kiedyś zamieszkam. Gorąco, jak nie wiem, można się ślicznie opalić, a wystarczy, że podejdzie sie do morza, a już czuć przyjemny chłodek. W dodatku są tam takie cudowne sklepy, że najchętniej całe bym wykupiła. Ceny może nie takie zachwycające, ale w końcu oni tam zarabiają więcej. gdybym tam mieszkała, to też bym tyle mogła zarobić.
Kupiłam kilka fajnych rzeczy. Spodnie, kiecę, torbę i, najważniejsze, szósta część Harry’ego po promocyjnej cenie. No i… już ją przeczytałam :) Nie będę chamską dupą i nie napiszę, co się dzieje (porozklejam plakaty w szkole), ale napiszę, że była dobra. Lepsza od piątki. Choć brak Syriusza trochę mi doskwierał, to jednak i tak bardzo mi się podobało.
A teraz już kończę. Oceńcie mój cudny szablon (albo raczej obrazek w nim) i bawcie się dobrze na Waszych wakacjach.
Sayonara.