Ogarniam to wszystko i piszę nową notkę. Długi weekend się skończył, dla mnie był co prawda trochę dłuższy (chora…) ale tak czy inaczej jutro wracam niestety do szkoły i co więcej- piszę olimpiadę z anglika. Ale mi się cholernie nie chce… Powrót do szkoły oznacza powrót do normalnego życia, a mnie tak dobrze było budzić się o dziesiątej i nie patrzeć nawet ne półkę z książkami…
I rzecz, na którą pewnie wszyscy, którzy czytają mojego bloga w miarę regularnie czekali- tak, jest Filip i ma się całkiem dobrze. Chwilę musiał być w szpitalu, to fakt, ale teraz jest już w porzo. Chociaż czasem myślę, że niektórzy lekarze w ogóle nie myślą o swoich pacjentach. No, jak można, powiedzcie mi, dać prawie całkiem zdrowemu dziecku do pokoju niemowlaka z zapaleniem płuc?! Moja siorka oczywiście interweniowała, to jasne, a potem wietrzyła pokój okropnie długo (od samego wietrzenia można dostać zapalenia płuc ==’) i odkażała (odkarzała?) jakimś sprayem ściany. Nieźle.
Zostałam zapytana, co mi to przeszkadza, że zostanę ciotką. Może ujmę to tak:
a) Między mną a moimi siostrami teraz będzie trochę inaczej. Przez najbliższe kilka lat pewnie niewiele razy pojedziemy wspólnie w teren, albo… no choćiaż do kina.
b) Ciotka… to tak staro brzmi :)
A to, że obie są (były) w ciąży? No cóż, nawet nie dały mi odetchnąć od tych wrażeń ^^.
Jak mi przyjdzie coś jeszcze do głowy, to napiszę. Sayonara.